Rozmowa z prudniczanką Bogną Lewkowicz, kandydatką na posłankę z listy Mniejszości Niemieckiej, który ukazał się na łamach Tygodnika Prudnickiego.

– Jest Pani nową postacią w świecie polityki, dlatego zacznę od początku, od pytania: co skłoniło Panią do tego typu aktywności ? W październiku zaproponowano Pani start do Sejmiku Województwa Opolskiego. Jakie były tego motywy i początki?

– Działalnością społeczną zainteresowałam się, gdy moja córka poszła do szkoły podstawowej. Zrozumiałam, że sami możemy mieć wpływ na rzeczywistość, w której żyjemy my i nasze dzieci. Wcześniej dużo pracowałam, jestem farmaceutką, uczyłam się, prowadziłam rodzinną aptekę w Prudniku, czyli mówiąc krótko inwestowałam w siebie i swoją rodzinę. Nie raz słyszałam słowa zachęty ze strony mojego otoczenia, żebym spróbowała działać także dla innych. Nadszedł czas, żeby to zrobić i to robię. Społecznictwo może ma się w genach. Mój dziadek Jan Walter był znanym w Prudniku społecznikiem.

– Zadam pytanie, które pewnie miałoby ochotę zadać Pani wiele osób z Prudnika i okolic. Jest pani z pochodzenia Polką, więc dlaczego start z Mniejszości Niemieckiej?

– A dlaczego nie? A tak serio startuję też po to, żeby złamać stereotyp mówiący, że poseł Mniejszości Niemieckiej zajmuje się sprawami tylko owej mniejszości. Otóż nie! Tu jestem winna wytłumaczenie i wyjaśnienie. Staraniem aktualnego posła Komisja Finansów Publicznych zaopiniowała pozytywnie przyznanie kwoty 85 mln zł na realizację stopnia wodnego na Odrze w Malczycach. Pozyskano wsparcie dla instytucji utrzymujących oraz zarządzających wodami i urządzeniami wodnymi w województwie. Ruszyła budowa obwodnicy Myśliny, która zakończy się w tym roku. Staraniom posła Mniejszości Niemieckiej zwiększono środki na Krajowy System Ratowniczo –Gaśniczy. Projekt Opolski senior i wszystkie, które wymieniłam, to przecież inicjatywy, z których skorzystają wszyscy obywatele bez względu na narodowość i pochodzenie. W ciągu ostatnich lat Mniejszość Niemiecka otworzyła się na Polaków, czego dowodem może być moje kandydowanie, a przede wszystkim organizowanie imprez kulturalnych przeznaczonych dla wszystkich. Przykładem może być Farska Stodoła w Biedrzychowicach prowadzona przez Różę Zgorzelską, gdzie w samym sierpniu mogliśmy uczestniczyć w dwóch wydarzeniach, na których bawiono się, mówiono i jedzono po polsku, niemiecku, śląsku i góralsku.

– A co z tożsamością i językiem niemieckim, bo dbałość o te kwestie stawia sobie mniejszość za priorytet?

– Odpowiem pytaniem: jak może na tym skorzystać większość polska? Jestem wiceprezesem Stowarzyszenia Rozwoju i Promocji Wsi Złoty Potok w Łące Prudnickiej i widzę jak ogromną korzyść mają uczniowie szkoły podstawowej prowadzonej przez to stowarzyszenie właśnie z powodu dotacji języka mniejszości, czyli niemieckiego. Spójrzmy na sprawę pragmatycznie: znajomość języka jest bogactwem, które może zaowocować pozyskaniem inwestorów, dostaniem się do wymarzonej szkoły czy dostaniem dobrej pracy. Wykorzystajmy ten potencjał.

-Proszę scharakteryzować nam Pani ugrupowanie.

– Nie jesteśmy sterowani z Warszawy ani wbrew powszechnemu przekonaniu z Berlina. Działamy tylko lokalnie i po gospodarsku. Natomiast można nas uznać za łącznik z rządem Niemiec a dobry kontakt i relacje mogą poniekąd wpłynąć na polepszenie sytuacji Polaków mieszkających w Niemczech. Jesteśmy zwolennikiem decentralizacji, wzmocnienia roli samorządów, przeznaczenia mniejszych ilości pieniędzy na obronność a większych na profilaktykę i zdrowie. Dlatego, że nie mamy umocowań w Warszawie, wiemy wszystko na temat życia, które dzieje się tu, bo stąd pochodzimy. Nie czekamy na polecenia centrali ze stolicy, naszą centralą jesteście Wy i Wasze domy, ale musimy i chcemy mieć swoich reprezentantów w Sejmie, wtedy będziemy jeszcze skuteczniejsi.

– Co chciałaby Pani powiedzieć wyborcom?

– Chciałabym, żeby spróbowali unikać ulegania stereotypom i podziałom. W czasach, gdy bardzo próbuje się nas podzielić nie ulegajmy tej tendencji, pokażmy, że tworzymy jedność. Łączy nas bardzo dużo, przede wszystkim ziemia, na której żyjemy. Pełnię poniekąd rolę mediatora, ponieważ uważam, że ludzi należy łączyć a nie dzielić. Jeśli weźmiecie Państwo te aspekty pod uwagę, wybór Polki startującej z list Mniejszości Niemieckiej okaże się prostszy i zrozumialszy. Nie staramy się zmienić i wpłynąć na tożsamość i poczucie narodowości. Dla każdego jest miejsce w tym kraju. Wybierzcie Państwo ludzi skutecznych i myślących niezależnie.

-Kończąc rozmowę zapytam: czy u Pani na niedzielny obiad podawana jest rolada z kluskami i modrą kapustą?

– Moją tradycją jest siano pod obrusem i dwanaście tradycyjnych polskich potraw w Wigilię, ale też śląski kafej i kołocz jest mi bliski, bo też w tej tradycji wyrosłam i żyję. A że prawdziwą śląską roladę można zjeść w prudnickich i opolskich restauracjach to dowód na to, że nasze tradycje i kultura wzajemnie się przenikają. Mniejszość z większością to dobry miks!

-Co jest dla Pani najważniejsze w życiu?

– Być potrzebnym. Przekraczać bariery i łamać stereotypy.

– Bardzo dziękuję za rozmowę.