Z Zuzanną Donath-Kasiura, kandydatką mniejszości niemieckiej na posłankę w polskim Sejmie rozmawia Krzysztof Świerc

Jest Pani osobą o niespożytych siłach, pracowitą i kreatywną, od lat mocno zaangażowaną w sprawy mniejszości niemieckiej. Proszę powiedzieć, skąd czerpie Pani tak olbrzymie pokłady energii do działania?

Bazą do ładowania mojego akumulatora jest rodzina – mąż i trójka dzieci. Jest to fundament, z którego czerpię ogromną siłę. Dzieje się tak dzięki temu, że potrafimy z sobą rozmawiać wspólnie się wspierać, motywować i jednocześnie neutralizować negatywne chwile, odczucia i myśli. Bardzo ważną rolę w moim życiu odgrywa też wiara i przekonanie, że Duch Święty dba o mnie, wspiera mnie i pomaga. Dlatego nawet jeśli czasami nie jestem przekonana, że idę dobrą drogą, to wierzę, że będzie dobrze, bo ta siła, która jest pond mną o to zadba. Dużo energii czerpię też z otaczającego mnie świata – od ludzi, z którymi się spotykam, jak i miejsc w których przebywam. Dzięki temu widzę wiele punktów, w których trzeba i można coś pozytywnego zrobić, zmienić na lepsze. A jest ich naprawdę tak wiele, że brakuje mi czasu, żeby zrealizować wszystkie swoje plany i zamierzenia, ale staram się, walczę…

Co sprawiło, że zainteresowała się Pani polityką przez duże P, startując w wyczerpującym wyścigu do polskiego parlamentu?

Polityka nie ma dobrej opinii. O politykach w większości nie mówi się dobrze, ale tak być nie musi. Z polityką jest tak, jak z kościołem – jest taka, jacy są ludzie, którzy ją tworzą, jeśli zatem sami nie postaramy się odczarować tej złej opinii, to możemy mieć pretensje tylko siebie. Wierzę jednak, że opinię o politykach i polityce można zmienić na lepsze. Trzeba jednak pokazać, że potrafią tworzyć ją mądrzy, normalni ludzie i między innymi z tego powodu zdecydowałam się na start w tegorocznych wyborach o parlamentu.

Zgadza się Pani z opinią, że kobiety w polityce są bardziej zdecydowane od mężczyzn i mniej kompromisowe?

W każdym obszarze, we wszystkich dziedzinach powinna być zachowana równowaga pomiędzy pierwiastkiem męski i żeńskim. Kobiety i mężczyźni w inny sposób pracują, inaczej patrzą na świat, ale kiedy połączymy te dwa elementy, to można liczyć na synergię i co za tym idzie zyskanie gwarancji, że dany pomysł będzie dobrze się rozwijał. Obszary, które przeznaczone są tylko dla mężczyźni lub wyłącznie dla kobiet nie rozwijają się właściwie, progresywnie i z takim powerem, jakby mogły, bo brakuje w nich innego spojrzenia. Wniosek? W polityce, ale nie tylko należy zachować równowagę, aby osiągnąć, jak najlepszy rezultaty.

Jakie cechy powinien mieć poseł reprezentujący w polskim parlamencie mniejszość niemiecką?

Przede wszystkim musi być to osoba, która tak od podszewki zna region opolski i zależy jej na tym, aby wszyscy mieszkańcy województwa opolskiego, bez względu na pochodzenie, chcieli i mogli w naszym regionie mieszkać, rozwijać się, pracować i wypoczywać. Osobiście doskonale znam problemy województwa opolskiego i co istotne wiem, jak je rozwiązać. Zdaję sobie też sprawę z tego, że parlament polski jest miejscem, w którym można wpływać na różne rzeczy, zarówno te drobne, jak i zmieniać system, który może wydawać się nie reformowalny.

Na przykład?

Rodzice często narzekają, że wakacje są zbyt długie, co moim zdaniem można zmienić, ale… Należy jednak wnioskować o zmianę organizacji roku szkolnego. Konkretnie o inne rozłożenie czasu wolnego dla dzieci. Sądzę, że wszyscy by na tym skorzystali – rodzice, firmy, które prowadzą działalność usługową w tym kierunku, jak i nauczyciele, którzy łatwiej potrafiliby zregenerować swoje siły. Takich pól do zmian jest naprawdę wiele, ale nie można być w defensywie i bać się zmieniać tego, co jest możliwe do zmiany!

Załóżmy wariant optymistyczny, Zuznanna Donath Kasiura została posłem. Nie boi się Pani pracować w miejscu, gdzie trwa polityczny kanibalizm?

Tak naprawdę trudne jest dzisiaj przewidzieć, co będzie jutro, pojutrze za rok i itd. Wiem natomiast, że w polityce potrzeba normalność i spoglądania z szacunkiem na drugiego człowieka i na tradycję. Potrzeba też ludzi, którzy mają wizje zrównoważonego, mądrego rozwoju naszego województwa i całego kraju. Jeżeli coś było dobre, należy starać się to zachować i rozwijać. Jeśli żyjemy w regionie, który ma w sobie olbrzymi bagaż niemieckiego dziedzictwa kulturowego i przemysłowego, to naszym obowiązkiem jest dbanie o to. Jeśli przez województwo opolskie przepływa rzeka Odra, to powinniśmy wykorzystać ten fakt, podporządkować ją sobie i sprawić, aby była to droga transportowa, gdzie ludzie znajdą zatrudnienie, a przy tym będą mogli wypoczywać. Jeśli w naszym województwie przez wiele lat mieliśmy bardzo dobrą sieć kolejową, to należy ją przywrócić! Jeżeli wojsko odnowiło część infrastruktury kolejowej, to dlaczego nie można z niej korzystać? Przecież w stanie zagrożenia wojsko i tak wejdzie na wszystkie linie kolejowe, nie tylko na wojskowe! A zatem jeśli coś budujemy, to róbmy to z głową, aby służyło wszystkim. Dlatego nie boję się politycznego kanibalizmu, bo nie ma czasu i miejsca na strach.