Z Józefem Swaczyną, kandydatem mniejszości niemieckiej na posła w polskim Sejmu, rozmawia Krzysztof Świerc

Od kiedy pasjonuje Pana polityka i dlaczego?

Interesuję się nią praktycznie od najmłodszych lat, ale długo bezpośrednio nie brałem w niej udziału, bo na Śląsku obowiązuje zasada: najpierw zajmij się konkretną pracą, pokaż, co potrafisz, kim jesteś, a dopiero potem zaangażuj się na innych polach życia społecznego, kulturalnego, gospodarczego, czy też politycznego. Dlatego zaraz po ukończeniu szkoły zacząłem pracować, co kształtowało i hartowało mój charakter. Z perspektywy lat szczególną satysfakcję czerpię z tego, że długo zatrudniony byłem w Opolskim Przedsiębiorstwie Budownictwa Przemysłowego nr 1 (OPBP nr 1), dzięki czemu wiele obiektów na terenie regionu opolskiego powstało w jakiejś części z moim udziałem. Jednak z chwilą, kiedy branża budowlana zaczęła podupadać, popularna Przemysłówka nr 1 chyliła się ku upadkowi, a przy tym socjalizm przeszedł do historii, podjąłem decyzję, że na poważnie zajmę się polityką.

Wcześniej było to niemożliwe?

Owszem było, ale… W tamtym ustroju, czyli w socjaliźmie absolutnie nie widziałem siebie w roli polityka, a kiedy już podjąłem decyzję, że będę podążał tą drogą zrozumiałem, że moje wieloletnie doświadczenie zawodowe oraz piastowane wcześniej kierownicze stanowiska mogą mi pomóc w karierze politycznej i właściwie „zaowocować”, między innymi w pracy na rzecz samorządu. Stąd decyzja o moim wkroczeniu na scenę polityczną stała się faktem. A nastąpiło, to dokładnie w momencie, kiedy tworzyły się w Polsce powiaty, a zatem w 1998 roku, choć samorząd wojewódzki i powiatowy rozpoczęły działalność w 1999 roku.

I wystartował Pan wówczas z ramienia mniejszości niemieckiej w wyborach do rady powiatu strzeleckiego i od razu został radnym. Następnie został zastępcą starosty, a od 2004 roku pełni Pan funkcję starosty powiatu strzeleckiego. Droga kariery godna podziwu…

Jednak moja działalność polityczna nie była i nie jest wyłącznie związana ze starostowaniem. Od samego początku funkcjonowałem również w zarządzie Związku Powiatów Polskich, gdzie jestem nieprzerwanie od ich powstania i gdzie byłem przewodniczącym komisji transportu, później członkiem komisji rewizyjnej, a obecnie już III kadencję pełnię funkcję szefa komisji rewizyjnej. Z tego też powodu bardzo często byłem i jestem zapraszany do różnych gremiów, na przykład w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, czy też w Ministerstwie Zdrowia z ramienia Związku Powiatów Polskich. Jestem też już trzecią kadencję przewodniczącym Konwentu Starostów województwa opolskiego i od ponad 16 lat pełnię funkcję prezesa Ochotniczych Straży Pożarnych w powiecie strzeleckim. Korzystając z okazji dodam, że w swojej karierze politycznej byłem także przewodniczącym DFK w Jemielnicy. Cały czas jestem też przewodniczącym gminnym i powiatowym mniejszości niemieckiej, byłem także około 16 lat członkiem zarządu TSKN w Opolu.

Zawsze był Pan związany z mniejszością niemiecką.

Oczywiście! Zresztą nie mogło być inaczej i nigdy się to nie zmieni. Jestem świadom swojej tożsamości, dumny z niej i życzę sobie, aby w ten sam sposób postępowała większość światłych ludzi wywodzących się z naszego środowiska. Wzmocniłoby to siłę naszej organizacji, która powinna dążyć do tego, aby być utożsamianą ze znakomicie wykształconymi ludźmi, piastującymi wysokie stanowiska, którzy kreują rozwój i wizerunek regionu. Taka postawa zachęcałaby też do wstąpienia i działalności na rzecz mniejszości niemieckiej kolejnych ambitnych osób z olbrzymim potencjał intelektualnym, tak potrzebny nam do dalszego prężnego rozwoju – dzisiaj i jutro.

Dlaczego zdecydował się Pan na start do Sejmu? To nie będzie łatwy wyścig, bez fauli.

Dla mnie przede wszystkim liczy się organizacja mniejszości niemieckiej, której zawsze chciałem, chcę i chcieć będę pomagać, a start do sejmu traktuję w takich właśnie kategoriach. Poza tym nie kryję, że widzę ogromną, realną szanse na to, aby mniejszość niemiecka miała po najbliższych wyborach parlamentarnych dwóch posłów, a może nawet trzech! Uważam, że nas na to stać i na taki wynik zasłużyliśmy.

Załóżmy wariant optymistyczny – Józef Swaczyna został posłem. Co wówczas będzie dla niego priorytetem?

Wszystkie te zadania, którym poświęcałem się przez szereg minionych lat i nadal poświęcam się. Czyli dbanie o drogi i zabieganie o zwiększenie nakładów na ich remonty i budowy oraz o stan służby zdrowia. To są dwa tematy, w których tkwię od lat i wiem, jak się za nie zabrać i nie jest przypadkiem, że regularnie od 20 lat uczestniczę w spotkaniach, gremiach dotyczących zdrowia i dróg powiatowych. Uważam, że są to tematy niezwykle istotne nie tylko dla mniejszości niemieckiej, ale dla wszystkich mieszkańców regionu i samego województwa. W Warszawie, w polskim parlamencie musi wreszcie ktoś powiedzieć jasno, głośno i stanowczo, że województwo opolskie jest dyskryminowane jeśli chodzi o nakłady na służbę zdrowia w przeliczeniu na jednego pacjenta! Nie jest w tym temacie gołosłowny, bo to wynika z raportu NIK. To samo dotyczy nakładów na drogi. Do tego dzisiaj doskonale wiemy, że obiecane przez premiera Rzeczpospolitej Polskiej 6 miliardów złotych w 2019 roku nie będą zrealizowane, ba… Być może będą takie same środki finansowe, jak w zeszłym roku, nie mówiąc już o komasacji. Okazuje się bowiem, że część projektów, które były realizowane w 2018 roku zostały przeniesione na bieżący rok.

Z jakiego powód?

Udowadniać społeczeństwu, że są większe pieniądze, co jest nieprawdą. Dlatego posłowie, czy też senator z ramienia mniejszości niemieckiej muszą w polskim parlamencie głośno mówić o dyskryminacji województwa opolskiego na tle innych regionów w Polsce. Równocześnie powinni zabiegać o to, aby przeznaczane były dla nas większe środki finansowe i to jak najprędzej, pilnie. Tym bardziej, że już dzisiaj widzimy, że wspomniana przeze mnie dyskryminacja ma negatywne plony. Jeżdżąc po Polsce łatwo dostrzec, że ściana wschodnia Polski, ale również inne regiony infrastrukturę drogową mają już bardzo dobrą. Co istotne, lepszą niż województwo opolskie, które było pod tym względem liderem. To jednak jest już historią, jedynie miłym wspomnieniem. Taki stan rzeczy spowodowany jest tym, że borykamy się z dużymi niedoborami finansowymi na infrastrukturę drogową. Zdaję sobie sprawę, że takie słowa bolą, ale fakty są bolesne. Dlatego jeśli zostanę posłem, bardzo mocno temu tematowi poświęcę się i uczynię wszystko, żeby to zmienić.

Nie wątpię. Sądzę też, że nie wątpią w Pana pracowitość, profesjonalizm i chęć zmian na lepsze przedstawiciele mniejszości niemieckiej. Czy jednak glosujących z polskiej większości też Pan zdoła do siebie przekona, do swojego zapału, oddania sprawie i bezgranicznej miłości do regionu opolskiego?

Przed czterema laty, kiedy startowałem do senatu zdobyłem prawie 23.000 głosów. Świadczyło to o tym, że na mnie, ale także na reprezentantów naszej/mojej organizacji nie głosują wyłącznie ludzie z mniejszości niemieckiej, lecz również i to w nie małym stopniu z opcji polskiej. Jest to efektem tego, że oni także dostrzegają, a przede wszystkim doceniają to, co robimy i widzą, kto z całych sił walczy o swój region.

Czy, jako wieloletni samorządowiec odczuwa Pan pomoc parlamentarzystów z województw opolskiego, kiedy podejmuje się konkretnych wyzwań przedsięwzięć z myślą o lokalnej społeczności?

Z perspektywy minionych czterech lat z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że jako starosta strzelecki odczuwałem pomoc tylko ze strony posła mniejszości niemieckiej, Ryszarda Galli. Żadne poseł, podkreślam, żaden i z żadnej opcji politycznej przez minione cztery lata nie rozmawiał ze mną na tematy samorządowe w województwie opolskim, bądź na temat pomocy w różnych kwestiach, czy lobbingu. To jest, kolejny dowód na to, że przedstawiciele mniejszości niemieckiej z oddaniem pracują dla dobra regionu opolskiego, a inni posłowie otrzymują instrukcje z Warszawy i na nich się koncentrują, zaś związek z województwem opolskim mają jedynie taki, że są parlamentarzystami z tej ziemi i na tym koniec.

Józef Swaczyna po godzinach

Co jest największym Pana hobby?

Sport, przede wszystkim piłka nożna oraz zgłębianie wiedzy historycznej na temat okresu międzywojennego, powojennego, II wojny światowej. W tym celu od kilku lat skupuję ciekawą, specjalistyczną literaturę. Mam jej już tak dużo, że tak naprawdę będę mógł ją dokładnie i w 100% przestudiować na emeryturze, choć… ze sporą jej częścią gruntownie już się zapoznałem. Poza tym pasjonuje mnie historia lokalna i wiedzę na ten temat też konsekwentnie pogłębiam.

Największe obecnie marzenie?

Dużo zdrowia dla mojej rodziny i dla siebie, a oprócz tego chciałbym, aby po minionych wyborach parlamentarnych mniejszość niemiecka miała w sejmie, co najmniej dwóch posłów i jednego senatora. Marzy mi się też, żeby ludzie w najbliższych wyborach uwierzyli we mnie, zawierzyli mi i oddali na mnie głos.

Gdyby Pan mógł, co by zmienił w swojej przeszłości, to?

Moje życie było i jest udane. Mam wspaniałe dzieci i cudowne wnuki, które dostarczają mi ogromnych pokładów endorfin i zawsze kiedy tylko do mnie przychodzą, mam poczucie szczęścia, którym chcę też je obdarzać. Dlatego pragnę w dobrym zdrowiu pozostać, jak najdłużej, o co modlę się co dzień. Faktem jednak jest, że młodość nie miałem specjalnie radosną, bo mając 5 lat zmarł mój ojciec, a że moja mama miała nas czterech, to można sobie wyobrazić, że bywało różnie. Jednak jako rodzina byliśmy silni, scementowani, dzięki czemu z czasem mieliśmy już z górki.

Kto najbardziej w życiu Pana zawiódł?

Nie jestem pamiętliwy – takie mam usposobienie i choć zdarzało mi się, że gdzieś ktoś mi dokuczył, to już dawno zapomniałem i wybaczyłem mu. Wierzę bowiem w chrześcijańską maksymę, że ten, kto dziś krzywdzi, w końcu się nawróci i poprawi. Generalnie jednak w moim życiu w większości spotykałem ludzi w miarę prawych oraz dobrych i zasadniczo nie mam w tej kwestii powodów do narzekań.

Jak postrzega Pan polską politykę?

Wszechobecne jest w niej kłamstwo, zakłamanie, fałsz, obłuda, nierespektowanie prawa, populizm, a do tego afera goni aferę. Co gorsza, nikogo z tego nikt nie rozlicza. Obserwując to z boku, czuję się zdegustowany. Wierzę jednak, że w polskiej polityce zapanuje kiedyś poprawność polityczna i pojawi się merytoryka.

Jakiej drużynie piłkarskiej w Bundeslidze kibicuje Józef Swaczyna?

Byłem, jestem i pozostanę wielkim fanem Bayernu München. Jest tak od chwili powstanie Bundesligi w 1963 roku. Na mecze tej drużyny często jeżdżę, choć w mnogości zajęć jest to dla mnie duży wysiłek. Podejmuję go jednak, bo emocje, jakich dostarczają mi spotkania Bundesligi z udziałem Bayernu, są tego warte – cudowne przeżycia! Kibicowanie Bayernowi bierze się z tego, że cała moja rodzina ze strony mamy mieszka w Bawarii. Co prawda pod Nurnberg i teoretycznie powinienem kibicować dumie Frankonii, ale jesteśmy sprawiedliwie podzieleni. Część moich kuzynów i wujków kibicowała i kibicuje 1.FC Nurnberg, a druga część Bayernowi i tak już chyba pozostanie.