W tygodniku Wochenblatt.pl. poseł Ryszard Galla komentuje skutki reformy edukacji. Zapraszamy do lektury!

Szaleńcze tempo

Jesteśmy po przyjęciu ustawy reformującej polską edukację, która ma polegać na tym, że likwidowane będą gimnazja i wprowadzane 8-letnie szkoły podstawowe oraz nastąpi wzmacnianie szkół średnich i zawodowych. Największy problem sprawia likwidacja gimnazjów, bo w tym obszarze zderzamy się z wielką niewiadomą. Wiemy też, że po stronie organizacyjnej spocznie wielka odpowiedzialność na samorządach lokalnych, które w swoich zadaniach mają edukację, a mimo to nowa reforma jest wprowadzana w szaleńczym tempie.
Nie dziwi więc fakt, że pojawia się wiele wątpliwości na poziomie szkolnictwa związanego z mniejszościami narodowymi i etnicznymi, bo jak by nie było, system oświaty gwarantuje im nauczanie języka mniejszości jako ojczystego, w naszym przypadku – niemieckiego. Jeśli spojrzymy w statystyki, to MN jest w grupie najliczniejszych mniejszości, które z tych możliwości korzystają, ale jak te zadania będą realizowane po wprowadzeniu reformy – nie wiemy. Może będą to proporcje, które pozwolą nam zachować dotychczasowy stan i będziemy mogli wprowadzać nauczanie języka niemieckiego od etapu wczesnoszkolnego, a kończąc na szkole średniej czy tylko w szkole podstawowej.
Ważne jest też to, jak będą wyglądały kwestie finansowe, czyli kwoty, które do tej pory były mniejszościom zagwarantowane, a które trafiały głównie do samorządów w formie subwencji na realizację tych zadań. Dzisiaj z deklaracji MEN wiemy, że w 2017 roku kwoty, które były zaplanowane, zostaną zachowane. Nie oznacza to jednak, że będzie tak w dłuższej perspektywie, czyli po 2017 r. Wiemy tylko tyle, że MEN „pochyla się” nad reformą, w tym nad systemem finansowania działań oświatowych, ale jak odbije się to na mniejszościach, czas pokaże.

Notował Krzysztof Świerc